niedziela, 1 sierpnia 2010

W krainie lawendy...


Na wstępie uprzedzam wrzuciłam dziś sporo zdjęć, żeby było co oglądać i podziwiać, a co mi tam! :)

Czy wiedzieliście, ze jest kilkanaście odmian lawendy?? Ja napewno nie. Dowiedziałam się o tym w zeszły tydzień. Ciekawe jest to, że róznią się od siebie nie tylko kwiatostanem ale i kolorem. Te ponizej sa koloru białego, a pachniały przecudnie.
Ja miałam niezwykłą przygodę właśnie buszując po Lavender Fields w miejscowości Heacham. Było cudnie, poprostu. Inaczej tego ująć się nie da. Spędzilismy tam prawie cały dzień relaksując się w promieniach upalnego słońca. Rozkoszowalismy się urokiem kwiatów, powietrzem, pogodą i oczywiście nie obyło się bez kąpieli w morzu. Ale o tym na moim drugim blogu.



Tu widać zdjęcie, gdzie "produkuje" się róznego rodzaju olejki z lawendy, bardzo ciekawie to wygladało.








To ja jako buszująca w lawendzie, było super!



Moja połówka buszowała zdjęciowo w tej krainie. Tyle zdjęć popstrykał, że teraz nie wiedziałąm które z nich wybrać.



Zegar słoneczny i kawiarenka, w której było mile wypić kawkę i dobrze zjeść.




A to moje trofea ponizej. Na pierwszym planie mydełko lawendowe, które niestety owinełam i ładnie zawiązałam bo miało bardzo mocny zapach. Kolejno - magnez na lodówkę, ramka na zdjęcia i porcelanowy naparstek.

















Zyczę miłego oglądania i miłego weekendu.
Pozdrawiam cieplutko wszystkich







3 komentarze:

MariaPar pisze...

Witaj Dorotko,
Nie znam nikogo, kto nie lubiłby lawendy.
Cudne pamiątki.
Pozdrawiam niedzielnie

Edzia pisze...

cudne candy - o Holmsie pisał sir Artur Conan Doyle. Przy okazji zapraszam na moje candy do 16 września:)

Anonimowy pisze...

zawsze jak gdzies widze lawede musza ja dotknac ona ma tak cudowny zapach,ja widzialam ze odmian jest duo i kolory tez sa rozne jednak ten fiolet chyba jest najpiekniejszy,piekne zakupy zrobilas :)